|
|
| Był to spokojny wieczór, spacerowałem ulicą | Jednak to był zbyt spokojny wieczór jak na to miasto, zaraz na pewno musiało się coś stać |
|
|
| Wytężyłem na maksa swoje zmysły | I naglę usłyszałem coś |
|
|
| Usłyszałem jakieś krzyki z klubu Żyleta | Podszyłem posłuchać dokładniej, nie myliłem się. Na drzwiach klubu wisiał plakat: “Koncert Dick4Dick” |
|
|
| Postanowiłem że najpierw spróbuje to załatwić grzecznie, więc zapukałem, a jak nie da rady, to siłą | Drzwi otworzył mi wypakowany ochroniarz
Ochroniarz: Wpuszczamy tylko z zaproszeniami |
|
|
| Lee: Inspektor Lee!! Policja!! Wpuść mnie | Ochroniarz: a masz nakaz? |
|
|
| Lee: Chang!! wyślij wsparcie!! jest akcja!! | Ochroniarz: Ok!! spoko!! właź!! |
|
|
| W środku rozszalały tłum skupił swoją uwagę w jednym kierunku | Tam coś się działo, musiałem tam podejść i sprawdzić o co chodzi |
|
|
| Zmieszałem się w tłum by nie rzucać się w oczy | Ale ten nieogolony koleś w loczkach na scenie mnie zauważył i krzyknął:
Koleś w loczkach: Pindolem go!! |
|
|
| I ze sceny poleciały we mnie gumowe pindole |
Tego już za wiele, musiałem działać |
|
|
| Więc rzuciłem się do kontrataku | Wskoczyłem na scenę i skutecznie obezwładniłem napastników |
|
|
| Lee: Stać!! Policja!!To chyba miałem powiedzieć wcześniej | I w samą porę pojawiło się wsparcie ze strony Changa
Wsparcie: Policja!! Wszyscy na ziemię!! |
|
|
| Lee: Jesteś aresztowany, masz prawo.. albo NIE! nie masz | Chang: Lee mam nadzieje że tym razem wiesz co robisz |
|
|
| Następnego dnia z rana przesłuchaliśmy nieogolonego kolesia w loczkach |
Lee: Gadaj co robiłeś wczoraj w nocy w Żylecie?!!
Koleś w loczkach: Yyy grałem koncert, jestem artystą |
|
|
| Lee: A niby czemu miałbym ci w to uwierzyć?! udowodnij to! Zaśpiewaj!! | Koleś w loczkach: ŁŁAAA!!! ŁA ŁA ŁA!!! ŁŁLLAAA!! RAŁAŁA !! RARA !! ŁAAAAA!! |
|
|
| Koleś w loczkach: ŁŁAAA!!! ŁA ŁA ŁA!!! ŁŁLLAAA!! RAŁAŁA !! RARA !! ŁAAAAA!! ŁAAAA HAHAHAAHA!!!! ŁAAA ŁAŁAŁARARA!!! | Chang: Lee!! zabierz stąd tego szaleńca!!! |



















